Lwów czyli jak nacieszyć oko i nasycić ciało

Czterodniowy wypad do Lwowa na początku kwietnia trafił w niewielkie okienko pogodowe między zimą kalendarzową a zimą, która dopadła Europę wiosną. Jako środek transportu tym razem wybraliśmy autokar (Ecolines, Dworzec Zachodni w Warszawie, nocny rejs). Podróż autokarem do łatwych nie należy ze względu na ograniczone miejsce oraz chrapiących współpasażerów. Ponadto  trzeba liczyć się z kilkogodzinnym postojem na granicy i wyjmowaniem bagaży do kontroli. Europejskie standardy i podróże w kierunku zachodnim spowodowały, że zapomina się o granicach i dawnych czasach. Dodatkowo straszono nas zakazem picia kranówki z powodu możliwych problemów żołądkowych. Lwów szybko jednak zrekompensuje wszystkie ww niedogodności gdyż ma do zaoferowania bardzo wiele.

Spacerując uroczymi uliczkami Lwowa można mieć wrażenie, że czas na chwile tu się zatrzymał. Lwów to miasto, które stanowi krzyżówkę Wilna i Krakowa – stare kamienice w pastelowych kolorach, wybrukowane uliczki i liczne pagórki przywodzą na myśl właśnie Wilno a renesansowa architektura kojarzy się z Krakowską.

Warto zaplanować wypad na spektakl w Operze Lwowskiej (ul. Swobody 28), która mieści się w imponującym budynku z okresu międzywojennego autorstwa prof. Z. Gorgolewskiego. Bogaty repertuar i śmieszne na nasze warunki ceny (ok 14-24 zł w zależności od miejsca) przyciągają nie tylko miłośników opery. W związku z tym skorzystaliśmy z okazji i załapaliśmy się na „Czarodziejski flet” Mozarta i VIP-owskie miejsca na głównym balkonie. Mimo że „Prince” był w końcowej fazie wieku produkcyjnego i miał lekką nadwagę, to opera stanowiła gwoźdź programu tego wieczora!


Lwów i jego kuchnia


Lwów to też kulinarny raj dla koneserów kuchni ukraińskiej i nie tylko, gdyż w mieście jest pełno uroczych i klimatycznych knajpek oraz kawiarenek. Nam bardzo przypadło do gustu miejsce o nazwie Prawda, które cieszy się dużym powodzeniem wśród lokalsów i turystów. Ciekawy modernistyczny wystrój w stylu loft, jazzowa muzyka na żywo oraz ogromny wybór ważonych na miejscu piw a także wyśmienite menu z pewnością zadowolą każdego smakosza/piwosza. Warto dodać, iż ceny są przyjazne dla kieszeni Polaka (wypasione drugie danie kosztuje tu około 18-20 zł).

Lwów słynie tez z wyśmienitej kawy której można napić się w licznych kafejkach. Nam spodobała się Coffee Manufacture ze względu na ciekawy wystrój, bardzo duży wybór dobrej kawy i deserów. Ze względu na te wszystkie atuty, przesympatyczną obsługę oraz wszechobecny zapach kawy bywaliśmy tu codziennie.

Jeśli chodzi o inne atrakcje i dalsze zwiedzanie miasta to na pewno nie można pominąć Uniwersytetu Lwowskiego, jednego z najstarszych uniwersytetów w Europie Wschodniej, malowniczo położonego przy ogrodach Jerozolimskich. Uwagę przykuwa też wszechobecna, oryginalna!!! architektura renesansowa ze słynną czarną kamienicą Lorencowiczowską.

Zimowa aura zniechęciła nas niestety do wycieczki w ważne dla Polaków miejsce, Cmentarz Łyczakowski ze słynnym Cmentarzem Obrońców Lwowa. W związku z tym mamy więc mocny argument by wrócić…

Lwów w obiektywie

Lwów w obiektywie - więcej zdjęć


PRAKTYCZNIE


Opera Lwowska

2 myśli na temat “Lwów czyli jak nacieszyć oko i nasycić ciało

  1. Wooow, wszystkie najważniejsze informacje w jednym miejscu – wpis lepszy niż niejeden przewodnik! Na pewno z niego skorzystam, o ile w końcu uda mi się tam wybrać 😀 – także z góry dzięki 🙂

Dodaj komentarz