PELOPONEZ, JAK DOJECHAĆ, WRÓCIĆ I NIE ZBANKRUTOWAĆ cz II

Podczas naszej podróży po Grecji przekonaliśmy się, że być tu i nie poznać Peloponezu to jakby nie być w Grecji. Peloponez, a właściwie półwysep Mani, który był głównym celem naszej podróży, stanowił dokładnie połowę trasy. W drodze powrotnej czekało nas jednak jeszcze wiele atrakcji. Wśród najważniejszych Ateny czy Mykeny ale także te niespodziewanie zauważone drogowskazy do mniej znanych miejsc.


GRECJA


Mykeny – słynna Lwia Brama

Z półwyspu Mani, z okolic Gythio gdzie obozowaliśmy, ruszyliśmy drogą E 961 a następnie E 65 w kierunku Aten. Mieliśmy tam zaplanowany kilkudniowy przystanek by poczuć klimat miasta. Bez szczególnego zbaczania z drogi zwiedziliśmy Mykeny z ruinami starożytnego miasta, założonego prze Perseusza w połowie II tysiąclecia p.n.e. Następnie przeprawiliśmy się przez Kanał Koryncki by opuścić Peloponez. Żeby zobaczyć kanał z bliska trzeba przejechać pod autostradą A 8 w kierunku Koryntu i drogą lokalną nr 8 można dojechać do parkingów znajdujących po  obu stronach starego mostu. Kolejny odcinek trasy pokonaliśmy drogami lokalnymi jadąc nad samym brzegiem Zatoki Sarońskiej aż do Aten.

Kanał Koryncki
Kanał koryncki

ATENY


Do Aten dojechaliśmy wieczorem, a przejazd miastem o tej porze nie rzucił nas na kolana. Zakwaterowaliśmy się w „apartamencie z tarasem” a raczej „bejsmencie” jak się okazało. Zmęczeni podróżą zrobiliśmy wypasioną kolacje z zakupionych w przydrożnym straganie produktów która postanowiliśmy rozkoszować się na „naszym patio”. Włączyliśmy listę Przebojów PR3, prowadzoną przez samego MN. Nagle niespodziewanie i zewsząd zaczęły wyłazić KARALUCHY wielkości dłoni – scena niemalże jak z Indiany Jonesa…Ale, że jesteśmy twardzi, nic nie było w stanie zepsuć tak miłego wieczoru.

Akropol nocą

Ateny mogą zachwycić swoim klimatem i ilością antycznych zabytków i miejsc. Dodając do tego smakołyki greckiej kuchni miasto może stanowić cel kilkudniowego wypadu.


AKROPOL


Największa atrakcja miasta – Akropol, dobrze znany z pocztówek, w rzeczywistości robi ogromne wrażenie. Ponadto bezpośredni kontakt z oryginalnymi detalami antycznej architektury może podnieść ciśnienie.

Z wielkim uznaniem dla ówczesnych rzeźbiarzy oglądaliśmy głowice doryckich czy jońskich kolumn podpierających gzymsy świątyń Wzgórza Akropolu. Zawiedzeni byliśmy jedynie informacją, ze słynne Kariatydy ze świątyni Posejdona i Ateny to kopie. Oryginały znajdują się jednak w Nowym Muzeum Akropolu, które zdecydowanie warto odwiedzić. Karta wstępu (30€/ dzieci 10€) do większości zabytków m. inn. na Wzgórze Akropol niestety nie obejmowała muzeum (10 €/ dzieci do 18l za darmo).

Akropolis
Wzgórze Akropolu
Akropol
Ateny
Zmiana warty przy Grobie Nieznanego Żołnierza

PÓŁWYSEP PELION


Po kilku wspaniałych dniach w Atenach, ruszyliśmy na północ w kierunku okolic miejscowości Wolos, gdzie chcieliśmy zatrzymać się na nocleg i spędzić dzień nad morzem. Po drodze, ok 200 km od Aten znajdują się Termopile, miejsce słynnej antycznej bitwy Greków z Persami upamiętnionej Pomnikiem króla Leonidasa. Obecnie miejsce to jest oddalone kilka km od morza ale w czasach starożytnych  linia brzegowa była wiele bliżej tworząc wąski przesmyk między górami a wodą.

Krój leonidas – przywódca Greków w bitwie pod Termopilami

W okolicach Wolos nad zatoką Pagasyjską wynajęliśmy domek kempingowy (końcem sierpnia nie było problemu z miejscami). Kolejnego dnia postanowiliśmy zobaczyć słynną rajską plażę Melopotamos, od której dzieliły nas góry na półwyspie Pelion. Wyprawa mimo niewielkiej odległości zajęła nam cały dzień. Piękna widokowa  trasa zdecydowanie dla miłośników wąskich i szalenie krętych górskich dróg doprowadziła nas do celu. Urocze kameralne zatoczki … jednak sława opisywana w Trip Advisor spowodowała zadeptanie tych pięknych miejsc przez tłumy. Niemniej jednak jest to miejsce warte zobaczenia.

Melopotamos
Plaża Melopotamos

Po dwudniowym wypoczynku ruszyliśmy na północ z planem noclegu już w Bułgarii*. Wcześniej zahaczyliśmy o Melnik by zjeść dobry obiad w sprawdzonej wcześniej knajpie. Wybór padł na urokliwy kurort Borovec w Parku Narodowym Riła, gdzie zatrzymywaliśmy się w drodze do Grecji. Komfortowe domki z sauną i wspaniałe góry były powodem by zostać dwa dni i zrobić mały trekking po okolicznych szczytach.

Rila National Park

Z Boroveca ruszyliśmy


Granica  bułgarsko – rumuńska


W drodze powrotnej granicę  bułgarsko – rumuńską postanowiliśmy przekroczyć w Widyniu. Rok wcześniej pokonaliśmy ją bez problemu jednak tym razem sytuacja zaczęła się zagęszczać przed mostem granicznym. Już od wielu kilometrów  na prawym pasie stały TIR-y, co wzbudziło nasz niepokój. Jeszcze po stronie bułgarskiej utkwiliśmy w kilkukilometrowym korku na ładnych kilka godzin. Towarzystwo wielonarodowe, pasażerowie i kierowcy wylegli na pobocza i zaczęło się piknikowanie.


RUMUNIA


Troboły na granicy spowodowały, że w Rumunii znaleźliśmy się późnym wieczorem i plany podróżne uległy zmianie. Na szybko zarezerwowaliśmy nocleg w najbliższym niczymniewyróżniającym się  miasteczku Drobeta-Turnu Severin by rano ruszyć dalej. Gdy parkowaliśmy późnym wieczorem przed hotelem, grupa młodzieżowa konsumująca piwo na schodach, zmierzyła nas podejrzliwym wzrokiem. Rano jednak fura stała gdzie zostawiliśmy ją wieczorem.

Teraz czekała nas malownicza trasa doliną Dunaju wzdłuż granicy serbsko – rumuńskiej. Wśród miejsc, które swój okres świetności mają już za sobą wskazać możemy „zardzewiałe” uzdrowisko Baile Herculane. Rozlatujące się pawilony sanatoryjne i domy wczasowe pamiętające czasy CK ( kaiserlich und königlich). Wszystko jednak na szeroką skalę jest restaurowane i rekonstruowane. Za kilka lat niewątpliwie miejsce będzie nie do poznania.

Dunaj na granicy Serbii i Rumunii
Dunaj na granicy Serbii i Rumunii
Baile Herculane
Baile Herculane – niszczejące budynki sanatoryjne z przełomu XIX i XXw.
Bigar cascade
Bigar Cascade

Zerkając w przewodnik natrafiliśmy na kolejna atrakcję, unikatowy roślinny wodospad Bigar Cascade. Teraz ruszyliśmy już prosto w kierunku granicy węgierskiej. Nocleg w hostelu z parkingiem zarezerwowaliśmy w centrum Budapesztu. Jak się później okazało był to błąd.


BUDAPESZT


Budapeszt to oczywiście piękne miasto, jednak niestety nie mamy tu szczęścia do noclegów. Ty razem rano po śniadaniu spakowani ruszyliśmy do samochodu, który zaparkowaliśmy na sąsiedniej ulicy zgodnie z wytycznymi recepcji hostelu. Samochodu jednak nie było! W krzaczorach ukryty był za to znak zakaz postoju 🙂 ale w nocy zupełnie niewidoczny. Samochód odnalazł się na policyjnym parkingu a  wykupienie kosztowało  14 000 ale na szczęście Węgry nie są w strefie € więc kwota była w Forintach. Żeby nie tracić czasu zjedliśmy gulasz w jednej z knajpek nad Dunajem i  po krótkim spacerze na wzgórze do Pałacu Szandora ruszyliśmy w drogę do Polski kierując się na Banską Bystrzycę i  Korbielów.

Budapeszt
Parlament w Budapeszcie – chyba najbardziej popularny kadr ze stolicy Węgier

 


PRAKTYCZNIE


Sprawdzone i polecane noclegi:

Chinarite Guest House Melnik (wygodne i duże pokoje, świetna restauracja, pyszne wino)

Alpin Hotel Borovets (do wyboru apartamenty lub komfortowe domki z sauną)

Athens Eternity Apartment, Ateny (Wygodny apartament z tarasem , 20 min piechotą od Akropolu)

Przepisy drogowe w Europie – wszystko w jednym miejscu

  • UWAGA: w Bułgarii obowiązuje opłata drogowa za wszystkie drogi nie tylko autostrady co oznacza że bez winiety nie można się poruszać po drogach poza terenem zabudowanym! Sami wpadliśmy w pułapkę braku możliwości zakupu Winiety na stacji benzynowej po przeprawie promowej Bechet (RO)/Orjachowo (BG).

Dodaj komentarz