Autonomia Palestyńska i Pustynia Negew Izrael i Jordania samochodem w 12 dni cz.2

Podążając śladami Chrystusa zobaczyliśmy Jerozolimę i przemierzyliśmy Galileę. Kolejnym etapem miał być przejazd zachodnim brzegiem Jordanu przez terytorium Autonomii Palestyńskiej. Legendarna droga nr 90 biegnie wzdłuż Jordanu i morza Martwego . Jest to najniżej położony obszar na Ziemi – w  okolicy morza Martwego ponad 400 m p.p.m.! Dodatkowa atrakcję stanowi fakt, że Autonomia Palestyńska to obszar szczególny. Nie zaleca się tu np. zatrzymywać  poza wyznaczonymi zatoczkami ze względu na miny! To pozostałość po wojnach izraelsko – arabskich w XXw. Nocleg zaplanowaliśmy już na ziemi izraelskiej w sercu pustyni Negew.


AUTONOMIA PALESTYŃSKA – słynna droga NR 90


Gdy przemierzaliśmy Izrael samochodem Autonomia Palestyńska budziła w nas pewne obawy. Jednak mijając kolejne check point na drodze nr 90  Izraelski żołnierz po oględnym przyjrzeniu się wnętrzu naszej „Kijanki” kiwnął ręką – jazda. Najwyraźniej nie wyglądaliśmy na zorganizowaną jednostkę terrorystyczną. Drugą obawę zasiała w nas informacja na stronach wypożyczalni samochodów, że Autonomia Palestyńska rządzi się swoimi prawami a wjazd do niej jest na własne ryzyko i nie obejmuje go ubezpieczenie! Dodatkowo nastrój grozy podsycają czerwone tablice informacyjne, przestrzegające przed wjazdem do miast. Z tego powodu nawet nie rozważaliśmy zwiedzania Jerycha, chociaż przejeżdżaliśmy kilka km od niego.

Zachodni Brzeg Jordanu
Droga nr 90 przez teren Autonomii

Pustynia Negew

Morze Martwe
Osady solne w Morzu Martwym
Morze Martwe
Widok z drogi nr 99 na Morze Martwe i Jordanię

Drogę nr 90 otaczają bardzo malownicze krajobrazy, dodatkowo spotęgowane „złotą godziną” , która przypadła mniej więcej gdy przejeżdżaliśmy obok Morza Martwego. Na zdecydowanej większości trasy dostęp do wody jest niemożliwy – ogrodzenie oraz ostrzeżenia o „military area”. Do samego morza podjechać można jedynie na południu , gdzie zlokalizowanych jest kilka kurortów z ogólnodostępnymi plażami oraz licznymi hotelami. Ze względu na porę roku (styczeń) i nadchodzący zmrok, nie zdecydowaliśmy się na kąpiel a jedynie napawaliśmy się zachodem słońca wdychając lecznicze opary solanki.


PUSTYNIA NEGEW


Tam gdzie kończy się Autonomia Palestyńska zaczyna się  Pustynia Negew. Rozciąga się ona od morza Martwego na południe do Ejlatu nad Morzem Czerwonym i granicy z Egiptem. Poprzecinana jest kilkoma drogami ale znaczna jej cześć to zamknięta strefa wojskowa oraz poligony. Nierzadko spotykaliśmy tablice z ostrzeżeniem o przejeżdżających czołgach.  dosyć daleko jej też do naszych bajkowych wyobrażeń pustyni – piaskowych wydm ciągnących się po horyzont. Dodatkowo okres zimowy, w którym przemierzaliśmy Izrael, to czas gdy pustynia kwitnie. Na wcześniej upatrzone miejsce noclegu dojechaliśmy wieczorem, trudno było się powstrzymać przed zatrzymywaniem i fotografowaniem, zważywszy na przepiękne okoliczności pustynnej przyrody.

Na nocleg wybraliśmy, a był to strzał w sedno tarczy, pustynny Camp w okolicach Tzukim. Gliniane (wbrew pozorom luksusowe) domki położone na zupełnym pustynnym odludziu. Mimo niemałej ceny miejsce warte polecenia by spędzić tam kilka dni. Żałowaliśmy, że plan mamy napięty i kolejnego dnia trzeba jechać dalej.

Tzukim desert camp
Domki do wynajęcia na pustynnym campie w okolicy Tzukim na pustyni Negew
negew
Zachwycająca pustynia Negew

JORDANIA


Rano ruszyliśmy w kierunku morza Czerwonego i przejścia granicznego z Jordanią Ejlat/Aqaba. Przy porannym słońcu pustynia Negew jednak jest zachwycająca. Nie mogliśmy powstrzymać się od postojów co kilkaset metrów, by urządzić plener fotograficzny. Mimo, że odległość nie była znaczna, na granicy stawiliśmy się dopiero popołudniem.

Teraz ważna informacja techniczna: nie można przekroczyć granicy samochodem wypożyczonym w Izraelu! Początkowo rozważaliśmy pozostawienie izraelskiej „Kijanki” na parkingu przy granicy, przejście pieszo i wypożyczeniu kolejnego samochodu na 3 dni. Naszym zdaniem nie warto. Po Jordanii za rozsądne pieniądze można poruszać się taksówkami. Samochód więc został na parkingu przed samym przejściem Wadi Araba Border Crossing  a dalszą podróż woziliśmy się Taryfą.

Wadi Rum
Dzień powszedni na pustyni Wadi Rum
Wadi Rum
Marsjańskie krajobrazy pustyni Wadi Rum

Następnym celem była słynna Pustynia Wadi Rum i nocleg w beduińskim campie. Do Wadi Rum Visitor Center jest z granicy ok 60 km a za przejechanie tego odcinka zapłaciliśmy 40 kilka JOD (ok 50$). Przy granicy trzeba uważać na mafię taksówkową i naganiacza – cenę warto ustalić przed dotknięciem klamki. Na pustynię i tak nie można wjechać osobówką, więc wypożyczanie kolejnego auta nie maiło sensu. Refleksje z pustyni, zupełnie innej niż ta izraelska, zebrane zostały TU.

Petra
Żołnierz Jordański – oryginał!
Petra
Kanion prowadzący do Skarbca w Petrze
Petra
Skarbiec

Z Wadi Rum, udaliśmy się do Petry, żelaznego punktu wizyty w Jordanii, już z „osobistym” szoferem, poleconym przez właściciela campu. Z nim też po zwiedzeniu starożytnego miasta „Indiany Jonesa” wróciliśmy na granicę, skąd już dalej naszą furą kontynuowaliśmy podróż po Izraelu. Cała podróż po Jordanii, nieco ponad 300 km , kosztowała nas 150$/ 4 osoby. Biorąc pod uwagę styl jazdy miejscowych, samochody jadące pod prąd prawym pasem, zdezelowane ciężarówki na lewym pasie oraz progi zwalniające na „Hajłeju” – cieszyliśmy się, że nie wypożyczyliśmy samochodu.


„TROBOŁY” NA GRANICY JORDAŃSKO – IZRAELSKIEJ


Po stronie Jordańskiej pogranicznik od niechcenia wziął od nas kwity potwierdzające wizytę w Petrze i wbił wizy wyjazdowe. Sprytnie nakręcają ruch turystyczny w Petrze, dlatego warto rozważyć przynajmniej dwa noclegi w Jordanii, wtedy jesteśmy zwolnienie z opłaty wizowej 50 JOD/os.

Powrót do Izraela natomiast pojawiły się little troubles i nasze przekroczenie granicy poprzedziła szczegółowa kontrola. Celniczka wywaliła wszytko z naszych plecaków i dokładnie przyglądała się zawartości. Niepokój wzbudził czerwony piasek z pustyni w plastikowej butelce, chałwa…. i używana bielizna. Na szczęście po drugiej strony samochód  czekał na parkingu gdzie zostawiliśmy go kilka dni wcześniej. Zapakowaliśmy graty i ruszyliśmy do Ejlatu, czerwonomorskiego kurortu, gdzie zarezerwowaliśmy wcześniej nocleg.  O tym już w następnym odcinku.


5 myśli na temat “Autonomia Palestyńska i Pustynia Negew Izrael i Jordania samochodem w 12 dni cz.2

Dodaj komentarz